Browse By

Wycieczka na Rysy

Każdy z Was pamięta pewnie ze szkolnej ławki jak nazywa się najwyższy szczyt naszego kraju, a są to Rysy. Część pamięta może jeszcze ile metrów wysokości sobie liczy, a jest ich aż 2499. Znakomita większość wie pewnie, że znajduje się on w Tatrach, w okolicy Zakopanego, ale nie każdy wie jak się tam dostać. Jest to ważne o tyle, że w przeciwieństwie do niektórych tatrzańskich szczytów na najwyższy polski wierzchołek wdrapać się może w zasadzie każdy, któremu tylko zdrowie i kondycja pozwolą. Prowadzi nań znakowany szlak turystyczny, a najtrudniejsze fragmenty zaopatrzone są w ułatwiające wspinaczkę łańcuchy. Łańcuchów nie należy się bać, łańcuch niejednokrotnie może stanowić pomoc przy wyciąganiu się w górę, czy punkt oparcia przy opuszczaniu w dół. Należy jednak zastosować podstawowe zasady poruszania się w terenie w nie zaopatrzonym, sppośród których dwie najważniejsze to takie, aby na jednym odcinku łańcucha (pomiędzy sąsiadującymi kotwami, czyli miejscami gdzie łańcuch jest przymocowany do skały), w jednym czasie znajdowała się tylko jedna osoba, oraz druga, taka aby zawsze, przed użyciem łańcucha najpierw obciążyć go i sprawdzić czy na pewno jest stabilnie przymocowany do podłoża. I to chyba na tyle… nie taki diabeł straszny jak go malują…

Szczyt Rysy.

Szczyt Rysy.

Trzeba pamiętać, że Tatry to góry wysokie, i śnieg w nich potrafi spaść nawet w letnich miesiącach, więc zawsze przed wyjściem należy zasięgnąć informacji co do warunków turystycznych szczególnie na wysoko położonych szlakach. Szczegółowymi danymi dysponuje tak Tatrzański Park Narodowy, jak i Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe (TOPR), które to publikuje również komunikaty lawinowe, bo i tego rodzaju zagrożenia występują w wyższych partiach gór. Oczywiście nie w środku lata, ale i wtedy należy uważać na płaty śniegu, które w niektórych, szczególnie zacienionych miejscach potrafią leżeć nawet w letnie miesiące, z całą pewnością takie miejsca znajdą się również na szlaku na Rysy. Przy przekraczaniu płatów śniegu należy zachować szczególną ostrożność, ewentualne poślizgnięcie nieść może za sobą przykre konsekwencje. Pomocne będą na pewno buty górskie, najlepiej z podeszwą typu „vibram”, które wprawdzie nie są w stanie uchronić nas przed upadkiem, ale z całą pewnością pomagają utrzymać lepszą stabilność nawet w śliskim czy trudnym terenie. Przydatne mogą być również tzw. kijki trekkingowe, które również pomagają utrzymać równowagę i wpływają stabilizująco na sylwetkę poruszającego się piechura.

Jedyny okres, kiedy wejście na Rysy jest możliwe dla niewprawnego turysty, to miesiące letnie (w zależności od roku, od czerwca, lipca) kiedy zejdą już wiosenne śniegi, aż po październik, dopóki to nie napada już świeżego puchu. W miesiącach zimowych zdobywanie szczytu wymaga znacznie wyższych kwalifikacji, zwłaszcza, że Kocioł pod Rysami, to teren wybitnie lawiniasty, a konsekwencje ewentualnego wypadku mogą być tak tragiczne jak pamiętny wypadek grupy licealistów z Tychów, gdzie w wyniku zejścia lawiny, 28 stycznia 2003 roku, zginęło 14 młodych osób. O tyle, o ile w przypadku wyższego stopnia zagrożenia lawinami nie należy podejmować jakiejkolwiek działalności górskiej, tak w każdych, nawet sprzyjających warunkach, turysta zimowy powinien być wyposażony w raki i czekan. W innym przypadku próba zdobywania tatrzańskich szczytów to najzwyczajniej w świecie brawura i głupota, skąd do wypadku już całkiem niedaleko, pamiętajcie!

Wycieczkę na Rysy zaczyna się zwykle z parkingu usytuowanego w Palenicy Białczańskiej, dokąd dotrzeć można własnym samochodem lub komunikacją publiczną (jednym z licznych busików) odjeżdżających z dworca autobusowego w Zakopanem. Jadąc własnym pojazdem kierować się należy w kierunku przejścia granicznego w Łysej Polanie, do wyboru mamy dwie różne drogi, jedną poprowadzoną bezpośrednio u podnóża Tatr, i drugą prowadzącą przez Poronin i Bukowinę Tatrzańską. Od parkingu, gdzie należy również kupić bilet wstępu do Tatrzańskiego Parku Narodowego, wędrujemy asfaltową szosą zamkniętą dla ruchu samochodowego wgłąb Doliny Białej Wody a później Rybiego Potoku. Początkowo otwierają się widoki na słowacką część Tatr, po lewej ręce widać otoczenie Doliny Białki, a także najwyższy szczyt całych Tatr – Gerlach. Po pewnym czasie mijamy Wodogrzmoty Mickiewicza, malownicze kaskady na potoku Roztoka płynącym z Doliny Pięciu Stawów Polskich. Tu także odgałęzia się szlak zielony prowadzący do tejże właśnie doliny. My wędrujemy dalej szlakiem znakowanym czerwono, który po pewnym czasie opuszcza szosę, ścinając jej zakosy, jeden, drugi i trzeci, by ostatecznie powrócić znów na nią w okolicy leśniczówki Wanta. W dalszej części mijamy obszerną Polanę Włosienica, skąd otwierają się pierwsze widoki na Mięguszowieckie Szczyty, zamykające kocioł Morskiego Oka od południa. Niedługo potem docieramy nad największe i najpiękniejsze chyba tatrzańskie jezioro, w okolicy którego znajduje się wybudowane w 1908 roku schronisko turystyczne PTTK. Można tu oczywiście znaleźć nocleg jak i zjeść posiłek, schronisko posiada też bufet z ciepłymi i zimnymi napojami. Niektórzy dzielą wycieczkę na dwa dni, pierwszego pokonując dziewięciokilometrowy odcinek asfaltu z Palenicy do Morskiego Oka, by drugiego dnia z samego rana wyruszyć na właściwy szlak na Rysy, oszczędzając sobie tym samym odrobinę sił i czasu. Warto zanocować przy Morskim Oku również z innego powodu, otaczające jezioro szczyty, szczególnie zamykające kocioł stawu od południa Mięguszowieckie Szczyty – Wielki, Pośredni i Czarny, odbijające się w tafli jeziora, muszą zrobić na każdym doprawdy piorunujące wrażenie.

Przy Morskim Oku kończy się asfalt i kończą się także żarty. Na Rysy pozostało jeszcze około 4 godzin marszu – tylko do góry, a przecież trzeba jeszcze wrócić. Szlak, dalej czerwony, początkowo okrąża jezioro po wschodniej stronie, by w okolicach wypływu z Czarnego Stawu, leżacego 200 metrów powyżej tafli Morskiego Oka, wznieść się stromo do góry, pośród bujnych kosówek i jarzębin, osiągając jego brzeg po około pół godzinie wspinaczki. Nad stawem stoi żelazny krzyż wykonany z żelaza wytopionego w hucie w Kuźnicach, odgałęzia się tutaj również zielony, niezwykle ciekawy szlak, wyprowadzający na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem.

Szlak czerwony, podobnie jak wcześniej, okrąża Czarny staw by zbliżyć się wkrótce do skalnych usypisk, nazywanych piargami, a widocznych po przeciwległej od krzyża stronie jeziora. Po ich osiągnięciu zaczyna się wznosić stromo zakosami aż popod posępne skały Buli pod Rysami, które to zostawia po lewej ręce, cały czas windując się wyżej i wyżej. Tuż po osiągnięciu Buli należy przekroczyć pierwszy poważny płat śniegu (topnieje tylko w wyjątkowo upalne lata), a gdy już tego dokonamy po naszej prawej ręce pojawi się ogromny żleb, nazywany Rysą, zbiegający stromo spod samego wierzchołka. Dnem żlebu prowadzi zimowa droga na szczyt, szlak turystyczny przebiega natomiast grzbietem grzędy, która właśnie teraz ukazuje się naszym oczom. Grzęda to wypukłe ograniczenie żlebu prowadzące wprost w okolice pod szczytowej grani. Teraz już robi się naprawdę stromo, drogę ułatwiają gęsto rozwieszone łańcuchy, drogi nie ułatwiają natomiast gęsto rozwieszeni na nich turyści. Dlatego też warto pamiętać o tym, że dla wlanego komfortu warto wybrać się w drogę na szczyt jak najwcześniej. Gdy podczas wspinaczki grzędą obejrzysz się do tyłu zobaczysz w dole dwie lśniące tafle jezior, bliższe to Czarny Staw, dalsze Morskie Oko, oba już daleko, daleko w dole. Tuż pod szczytem należy pokonać jeszcze krótką, eksponowaną grańkę, z której widoki otwierają się na obie strony, tak do Doliny Rybiego Potoku, jak i do górnego piętra Doliny Ciężkiej. Od tego miejsca jeszcze tylko kawałek dzieli nas od samego szczytu, z którego można sobie jeszcze zrobić krótką wycieczkę, na wyższy, 2503 metry liczący, leżący już na terytorium Republiki Słowackiej, główny wierzchołek masywu Rysów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *