Browse By

Korona Gór Polski

Góry.

Góry.

Chodząc po górach turysta najczęściej obiera sobie jakiś cel, który z czasem stara się zrealizować. Jeden, przy okazji wędrówki, odwiedza spotykane po drodze Schroniska Turystyczne PTTK, w których „zbiera” pieczątki, inny chce przejść wszystkie szlaki w Tatrach, inny „zalicza” wysokie szczyty. Dla każdego coś innego. Mnie spodobała się natomiast inicjatywa miesięcznika „Poznaj Swój Kraj”, polegająca na odwiedzeniu najwyższych szczytów wszystkich pasm górskich naszego pięknego kraju, od zachodu aż po wschód. W jednym przypadku pomysł ten odbiega nawet nieco dalej na północ, bo najniższym, choć z całą pewnością wartym odwiedzenia szczytem, jest Łysica w Górach Świętokrzyskich, położonych w całości w województwie świętokrzyskim. Pozostałe wierzchołki należą do dwóch podstawowych łańcuchów górskich w granicach naszej Ojczyzny – Karpat bądź Sudetów.

Zdobycie „Korony”, przez zdobywców nazywanej w skrócie KGP, nie powinno sprawić problemu żadnemu z Was, wystarczy tylko nieco chęci i czasu, bowiem najdalej położone od siebie szczyty dzieli odległość kilkuset kilometrów. Dla umożliwienia wszystkim amatorom uczestnictwa w zabawie lista ułożona została w ten sposób, aby na każdy z wierzchołków prowadził znakowany szlak turytsyczny, a w bezpośredniej okolicy znajdowała się odpowiednia baza noclegowa. Głównym założeniem projektu jest popularyzacja turystyki górskiej, nie tylko w najbardziej znanych terenach, ponieważ polskie góry to nie tylko znane każdemu Tatry, Karkonosze i Bieszczady, to także rzadko odwiedzane Góry Złote (kto o nich słyszał?) czy malowniczy i kilometrami bezludny Beskid Niski. Te góry są naprawdę rzadko odwiedzane, choć nie z przyczyny oddalenia od cywilizacji czy wysokości, a raczej z powodu parcia na te bardziej znane rejony, co w efekcie powoduje przepełnienie, a w rezultacie miast odpoczynku i wakacyjnego relaksu powoduje zmęczenie czy irytację. Ilu z Was stało w korku, przy łańcuchach wyprowadzających na Giewont i Rysy, ilu z Was wędrowało wraz z tłumem innych chętnych nad Morskie Oko? A można przecież inaczej! Przy okazji poznaje się również mniej znane zakamarki naszego karju, odwiedza lokalne zabytki, takie jak – dla przykładu – zbudowane na polecenie Adolfa Hitlera podziemne miasto w Górach Sowich, urocze, acz mniej znane od najpopularniejszych miejscowości uzdrowiskowe – Świeradów-Zdrój w Górach Izerskich, przepięknie położony u stóp Biskupiej Kopy w Górach Opawskich – Jarnołtówek, czy wreszcie Wysowa – malutkie uzdrowisko w ostępach Beskidu Niskiego, całkiem niedaleko od jego najwyższego wzniesienia – Lackowej. Lackowa zasługuje zresztą na szersze opisanie, dawniej nazywana była żartobliwie Górą Milicyjną, a to z uwagi na jej wysokość – równe 997 metrów n.p.m. Lackowa opiewana jest między innymi w znanym sezroko braci turystycznej utworze Wolnej Grupy Bukowina pt. „Pejzaże Harasymowiczowskie”. Jednakże spośród beskidzkich wzniesień wyróżnia ją jeszcze coś innego, a mianowicie niesamowicie stroma, „północna ściana”, spore wyzwanie dla turysty, szczególnie tego z dużym plecakiem. W okolicznych wsiach, o wdzięcznie brzmiących nazwach Izby i Ropki, bez problemu znaleźć można niedrogi nocleg w gospodarstwie agroturystycznym, które oczywiście prócz samego pobytu mogą zaproponować turyście jeszcze inne atrakcje. Popularna w tym rejonie jest szczególnie jazda konna, której sprzyja ukształtowanie terenu; popod wałem zalesionego głównego grzbietu beskidzkiego rozciągają się przepiękne łąki, raj dla amatora hippiki, fotografa, czy wreszcie podglądacza życia dzikich zwierząt, które to każdego ranka wychodzą na łąki. Inny z beskidzkich klejnotów w koronie – Skrzyczne, górujące ponad znanym powszechnie Szczyrkiem, to raj dla narciarzy, dla których przygotowano tu szereg tras, od zupełnie łatwych, szkoleniowych, aż po takie z licencją FIS, dla zawodowców i zaawansowanych adeptów białego szaleństwa. Niedaleko stąd leży też malownicza Wisła, znana przede wszystkim jako miejsce zamieszkania naszego najlepszego skoczka narciarskiego Adama Małysza, ale także miejsce skąd początek bierze „Królowa Polskich Rzek” – Wisła. Wypływa ona ze stoków Baraniej Góry, która choć nie najwyższa w tym paśmie, chociażby z tego powodu warta jest odwiedzin. Najwyższy szczyt zaliczany do korony leży oczywiście w Tatrach, i jako jedyny z listy może sprawić techniczne trudności dla rzeszy zdobywców. Nie ma jednak powodu do obaw, zachowując podstawowe zasady bezpieczeństwa w górach i dysponując w miarę dobrym zdrowiem i kondycją, szczyt ten, a są nim Rysy (2499 m n.p.m.), nie powinien w sezonie letnim stanowić jakiejś ogromnej trudności. Po drodze obowiązkowo należy zatrzymać się choć na chwilę nad Morskim Okiem, największym jeziorem polskich Tatr, a zarazem najpiękniejszym chyba jeziorem w kraju. Tutaj istnieje też oczywiście możliwość noclegu lub tylko spożycia posiłku dla utrudzonego turysty. Na morenie ponad stawem funkcjonuje wybudowane w 1910 roku nowe „Schronisko nad Morskim Okiem„. Możliwość dojazdu z Zakopanego kończy się jednak na parkingu w Palenicy Białczańskiej skąd drogę nad jezioro (9 km) pokonać należy pieszo, stąd poleca się rozłożenie trasy na Rysy na dwa dni i nocleg w jednym z okolicznych schronisk, Morskim Oku lub Starej Roztoce.

Atrakcji przy kolekcjonowaniu koronnych szczytów jest jednak znacznie więcej – prócz wymienionych pasm odwiedzimy jeszcze: Góry Wałbrzyskie, Stołowe, Kaczawskie, Bialskie, Orlickie, Bystrzyckie, Bardzkie, Rudawy Janowickie i Masyw Śnieżnika w Sudetach; Beskidy – Żywiecki, Sądecki, Mały, Makowski, Wyspowy oraz Gorce i Pieniny w Karpatach. Zdobycie wszystkich szczytów przysporzy Wam przede wszystkim dobrej zabawy, a także powinno zapewnić godziwą rozrywkę na kolejne lata. Ja ze swej strony próbę taką polecam i życzę powodzenia w realizacji. Zaletą takiej turystyki jest przede wszystkim zróżnicowanie, a czasem także potrzeba odwiedzenia rejonu, do którego w innym razie nigdy by się nie dotarło. A prawdą jest przecież, że „Piękna nasza Polska cała„, i szkoda by było z tych dobrodziejstw nie skorzystać. Niektóre z odwiedzanych rejonów to prawdziwe perełki – mało znane i rzadko odwiedzane zakątki, przykładem których jest na przykład tzw. Worek Bialski w Sudetach, nazywany czasem „sudeckimi Bieszczadami„. Dlaczego worek? Ano dlatego, że Dolina Białej Lądeckiej, gdzie się on znajduje wrzyna się głęboko w terytorium Czeskiej Republiki, której to granica otacza go z każdej, prócz północnej, strony. Mimo pozorów „końca świata” dla chętnego nie jest tu wcale tak trudno dojechać – najważniejsza miejscowość regionu – Lądek-Zdrój, oddalony jest zaledwie trzydzieści kilometrów od Kłodzka i nieco ponad sto od wojewódzkiego Wrocławia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *